Dr Jan Zygmunt Robel – chemik, który przysłużył się historii

        Działalność dra Jana Zygmunta Robla (1886-1962) obejmowała tak wiele sfer życia społecznego i naukowego, że stanowi on modelowy przykład człowieka renesansu, typu rzadkojrobel już spotykanego w dzisiejszym świecie wąskich specjalizacji. Koleje losu sprawiły jednak, że u kresu życia był dla ówczesnych, peerelowskich władz postacią niewygodną, a przez to skazaną na zapomnienie. Stąd też zasłużonej popularyzacji nie doczekała się dotąd nie tylko jego kluczowa rola w wyjaśnianiu okoliczności zbrodni katyńskiej, ale nawet niezwiązane z polityką zasługi dla rodzinnego miasta i kraju.
        Jan Robel urodził się w 1886 roku w Krakowie, wchodzącym wówczas w skład Monarchii Austro-Węgierskiej. Ukończył gimnazjum im. Jana III Sobieskiego, zdając z odznaczeniem maturę, i rozpoczął studia chemiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. W ich trakcie zaangażował się pod kierunkiem prof. Leona Marchlewskiego w badania zielonego barwnika roślin – chlorofilu. Właśnie tego związku chemicznego dotyczyła dysertacja doktorska Robla. Została ona tak wysoko oceniona, że młodego naukowca uhonorowano specjalnym cesarskim wyróżnieniem tj. promocją sub auspiciis imperatoris. Prace Marchlewskiego i Robla nad chlorofilem trwały jednak nadal i obaj badacze zbliżali się do odkrycia jego struktury chemicznej. Na przeszkodzie tym obiecująco zapowiadającym się badaniom stanął jednak wybuch I wojny światowej. Budynek Zakładu Chemii Lekarskiej UJ (ZChL) przy ul. Kopernika 7, w którym mieściło się ich laboratorium, został w 1914 r. zajęty przez armię austriacką na szpital wojskowy. Ostatecznie budowa chlorofilu wyjaśniona została przez konkurencyjny zespół niemieckiego profesora Richarda Willstättera, który za odkrycie to otrzymał nagrodę Nobla.
         W tym czasie niespełna 30-letni dr Robel był już wykładowcą uniwersyteckim, którym pozostawał nieprzerwanie aż do wybuchu II wojny światowej, stając się nauczycielem całego pokolenia krakowskich lekarzy i farmaceutów. Jednocześnie, w związku z częstą nieobecnością prof. Marchlewskiego, sprawował de facto funkcję kierownika ZChL. Jesienią 1939 r. znalazł się w grupie profesorów objętych Sonderaktion Krakau. Podstępnie aresztowany, spędził trzy miesiące w obozie koncentracyjnym Oranienburg-Sachsenhausen. Po powrocie zaangażował się w organizację i nauczanie na tajnym Uniwersytecie Jagiellońskim. Zdobyte w ten sposób doświadczenie konspiracyjne miało wkrótce okazać się drowi Roblowi niezwykle przydatne.
        W połowie 1940 r. dawny ZChL wszedł w skład Państwowego Instytutu Medycyny Sądowej i Kryminalistyki (PIMSiK) jako jego Oddział Chemiczny (OCh). W budynku przy ul. Kopernika miały być teraz wykonywane ekspertyzy zlecone przez sądy i policję, przede wszystkim z zakresu toksykologii. Stanowisko kierownika OCh powierzono właśnie Roblowi, jako przedwojennemu zwierzchnikowi Zakładu oraz wieloletniemu biegłemu sądowemu. Przystosowując swoje laboratorium do nowej roli, Robel postanowił skorzystać z doświadczeń Instytutu Ekspertyz Sądowych (IES). Ta przedwojenna placówka, utworzona w Warszawie w 1929 r., a zlikwidowana przez Niemców, zaopatrzona była w najnowocześniejszą aparaturę badawczą. Jesienią 1940 r. Robel udał się więc do Warszawy w celu pozyskania tego wyposażenia. Okazało się jednak, że niemal cały sprzęt badawczy został już zagrabiony przez Niemców. Robel zdobył natomiast archiwum IES, co pozwoliło mu zorganizować OCh na wzór warszawskiego Instytutu, przeszczepiając na grunt krakowski jego strukturę organizacyjną, metodykę badań, schemat protokołów i styl opiniowania. Fakt ten, w połączeniu z przeprowadzonym natychmiast po zakończeniu okupacji przemianowaniem Oddziału Chemicznego na Instytut Ekspertyz Sądowych, spowodował, że instytucję tę, nadal mieszczącą się w Krakowie, uważa się za kontynuację przedwojennej placówki warszawskiej. Tutaj właśnie dr Robel miał niebawem podjąć pracę nad najważniejszym dziełem swego życia.
        W kwietniu 1943 r. Niemcy poinformowali o odnalezieniu w Lesie Katyńskim masowych grobów polskich oficerów. Wkrótce rozpoczęła tam pracę komisja Polskiego Czerwonego Krzyża (PCK), ekshumując zwłoki i gromadząc wszelkie znajdujące się przy nich dokumenty i inne przedmioty, które mogły okazać się przydatne w procesie identyfikacji ofiar. W tym właśnie celu materiały te przekazane zostały do OCh, w ręce zespołu kierowanych przez dra Robla specjalistów. Dostarczone przedmioty należało najpierw oczyścić, większość z nich bowiem zlepiona była produktami rozkładu zwłok i ziemią. Następnie można było podjąć próbę odczytania poszczególnych dokumentów, a zwłaszcza widniejących na nich nazwisk właścicieli. Dr Robel nie poprzestał jednak na zleconych przez Niemców pracach identyfikacyjnych i w tajemnicy przed nimi, a w porozumieniu z polskim podziemiem niepodległościowym, prowadził także badania zmierzające do wyjaśnienia okoliczności tej zbrodni. W tym celu m.in. sporządzano odpisy dzienników pisanych przez niektórych jeńców w obozie kozielskim. Jednocześnie prowadził przygotowania zmierzające do przejęcia materiałów katyńskich przez Armię Krajową. Miały one zostać hermetycznie zamknięte w skrzyniach obitych od wewnątrz blachą ocynkowaną i zatopione w stawie. Cała akcja została jednak przez Niemców wykryta, a spuścizna katyńska wywieziona z Krakowa. Ślad po niej urywa się w miasteczku Radebeul nieopodal Drezna, gdzie materiały te prawdopodobnie zostały spalone tuż przed wkroczeniem wojsk sowieckich. Drowi Roblowi udało się wprawdzie uratować sporządzoną dokumentację, ale sytuacja stała się krytyczna, gdy na początku 1945 r. Kraków został zajęty przez Armię Czerwoną. W ślad za nią przybyły bowiem oddziały NKWD, dążące do zatarcia śladów dokonanej zbrodni. W marcu Robel został aresztowany, a następnie więziony i przesłuchiwany przez wysokiego rangą oficera sowieckiej bezpieki. Pomimo szykan nie wyjawił miejsca ukrycia odpisów, utrzymując że akta katyńskie zostały zniszczone podczas wycofywania się Niemców z Krakowa, gdy wysadzono znajdujący się nieopodal Oddziału Chemicznego wiadukt kolejowy.
        W pierwszych latach powojennych dr Robel jednocześnie kierował reaktywowanym Zakładem Chemii Lekarskiej i przeniesionym przez siebie do Krakowa Instytutem Ekspertyz Sądowych, które dzieliły budynek przy ul. Kopernika. Wkrótce jednak zrezygnował z wykonywanej od czterdziestu lat pracy uniwersyteckiej, aby całą energię poświęcić rozwojowi IES, a zwłaszcza przeniesieniu go do nowej siedziby w zabytkowej kamienicy przy ul. Westerplatte 9, gdzie instytucja ta mieści się do dziś. W tym czasie zmuszony jednak został do ustąpienia z funkcji dyrektora Instytutu. Jego miejsce zajął wybitny prawnik, prof. dr Jan Sehn, Robel zaś objął stanowisko jego zastępcy do spraw naukowych. W 1961 r. przeszedł na emeryturę, a rok później zmarł w szpitalu onkologicznym przy ul. Garncarskiej.
        Dokumentacja katyńska pozostawała tymczasem w ukryciu przez cały okres istnienia PRL. Dopiero w 1991 r. podczas generalnego remontu nowej siedziby IES, w elementach więźby dachowej odnaleziony został zakurzony pakunek. Jak się okazało, zawierał on od wielu lat poszukiwaną i owianą już legendą dokumentację, nazywaną odtąd Archiwum Robla. Akta te stanowią dziś jedyne w swoim rodzaju, cenne źródło historyczne, dostarczające licznych informacji na temat tragicznych dla całego narodu wydarzeń z lat 1939-1940.
        W niniejszym szkicu, z konieczności ujęto tylko wybrane zagadnienia z życia Jana Zygmunta Robla. Choć brak tu miejsca na skrótowe choćby przedstawienie innych jego osiągnięć, warto przynajmniej zasygnalizować, jakich dotyczyły dziedzin. Zasługą Robla jest m.in. uratowanie złoceń Ołtarza Mariackiego, zagrożonych zniszczeniem przez niewłaściwy sposób konserwacji drewna. Jako członek Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich obalił tezę, jakoby cyklon B wykorzystywany był w niemieckich obozach koncentracyjnych jedynie jako środek dezynfekujący, wykazując że substancja ta zabija tylko organizmy tlenowe. Aktywnie działał na polu łowiectwa oraz ochrony przyrody, m.in. w składzie Państwowej Rady Ochrony Przyrody. Jako miłośnik i znawca psów myśliwskich był międzynarodowym sędzią kynologicznym i redaktorem miesięcznika „Pies”. Działał w licznych organizacjach, takich jak Polskie Towarzystwo Chemiczne, Towarzystwo Miłośników Książki (m.in. jako członek Kapituły „Orderu Białego Kruka”) czy Stowarzyszenie Przeciwalkoholowe „Błękitny Krzyż”. Lista ta, choć jeszcze niekompletna, w pełni uzasadnia przedstawiony na wstępie wizerunek dra Robla jako współczesnego homo universalis.
        Po przełomie roku 1989 podejmowane były próby znalezienia dla postaci dra Robla należnego miejsca w świadomości społecznej. O dziejach powstania i odnalezienia Archiwum pisał m.in. Stanisław M. Jankowski. Nazwiskiem dra Robla nazwano niewielką uliczkę na Woli Justowskiej w Krakowie. W filmie „Katyń” Andrzeja Wajdy pojawia się postać niewymienionego z nazwiska profesora, szefa laboratorium kryminalistycznego badającego materiały katyńskie; w rolę tę wcielił się Krzysztof Globisz. Ze szczególną pieczołowitością pamięć dawnego dyrektora kultywowana jest w Instytucie Ekspertyz Sądowych, głównie za sprawą jednego z jego następców, nieżyjącego już Aleksandra Głazka. Z jego to inicjatywy w 1992 r. ustanowiona została Nagroda im. dra Jana Zygmunta Robla, przyznawana corocznie przez Instytut za najlepszą pracę dyplomową w dziedzinie nauk sądowych. Jedenaście lat później w budynku przy ul. Kopernika 7 odsłonięto tablicę pamiątkową poświęconą Roblowi, także ufundowaną przez IES. W świadomości pracowników tej instytucji dr Robel pozostaje bowiem tym, który przeniósł polską stolicę nauk sądowych, wbrew tradycyjnemu kierunkowi, z Warszawy do Krakowa.

        Więcej informacji na temat bohatera niniejszego wspomnienia znajdzie Czytelnik w publikacji Tomasza Dziedzica pt. „Akta katyńskie doktora Robla. Powstanie i losy tzw. Archiwum Robla oraz sylwetka jego twórcy”, która ukazała się w 139. zeszycie wydawnictwa UJ „Prace Historyczne”.

Opracował: dr Tomasz Dziedzic, Instytut Ekspertyz Sądowych